Case study mojego bloga - okładka

Case study moich doświadczeń z blogowaniem – nieco przemyśleń

Zmiany na blogu!

Czytelnicy, którzy odwiedzają mojego bloga regularnie zapewne zauważyli, że blog zupełnie zmienił swoją szatę graficzną. Nie była to dla mnie decyzja łatwa, ponieważ w poprzedni layout bloga włożyłem naprawdę sporo pracy i serca niemniej jednak konieczna. Przy okazji tak wielkich zmian postanowiłem napisać małe case study – podzielić się w tym wpisie moimi przemyśleniami, doświadczeniami związanymi z blogowaniem. Być może również Ty, drogi czytelniku, wyciągniesz jakieś wnioski i nie popełnisz błędów, które popełniłem ( i nadal popełniam, i na pewno jeszcze niejeden popełnię).

Nieco historii

Pierwszy wpis na moim blogu pojawił się na początku marca 2017 roku. Było to związane z moim startem w konkursie “Daj Się Poznać 2017” organizowanym przez Pana Macieja Aniserowicza. Jednym z założeń konkursu, a równocześnie wymogów koniecznych do spełnienia było prowadzenie bloga, na którym będziemy dokumentować postępy naszych prac nad projektem konkursowym. Szkoda, że nie powstała kolejna edycja konkursu – na pewno wziąłbym udział i jeśli kiedyś będzie jeszcze okazja to zachęcam serdecznie do uczestnictwa.

Samego bloga postawiłem dosłownie w godzinę, ot gotowy szablon, zmiana kolorów i czcionek, instalacja paru niezbędnych wtyczek i gotowe. Nic wielkiego.

Jednakże już wtedy złapałem nieco wiatru w żagle, gdy jeden z postów konkursowych w ciągu jednego dnia złapał ponad 1000 odsłon. Było to dla mnie coś naprawdę cudownego i póki co wynik ten nie został przeze mnie pobity. Mam nadzieję że kiedyś się to zmieni!

Dzięki dużej motywacji udało mi się dotrwać do końca konkursu, zaś samego bloga czekały duże zmiany…

Nowy layout

Równolegle z prowadzeniem bloga uczęszczałem na praktyki jako Web Developer, dzięki czemu dowiedziałem się, że tworzenie własnych motywów na WordPressa to nie jest wcale czarna magia. Postanowiłem sprawdzić swoje umiejętności i napisać własny layout dla bloga. Wtedy funkcjonował on jeszcze pod domeną dszczepaniak.pl, której świadomie nie przedłużyłem i nieco dziś tej decyzji żałuję, ale mówi się trudno. Poniżej przedstawiam mój pierwszy własny motyw:

Case study bloga - pierwszy własny layout

Jak na tamten czas byłem BARDZO zadowolony z efektów mojej pracy – strona działała całkiem sprawnie, miała dobre oceny w testach wydajnościowych, nie najgorzej wypadała w analizach SEO.

Myślę też, że strona prezentowała się całkiem estetycznie – natomiast to już jest kwestia gustu.

Niestety w tym samym czasie spotkałem się też z typowymi problemami użytkowników WordPressa – ataki spambotów oraz ataki brute force. Nie zadbałem o żadne filtry antyspamowe, przez co dziennie pojawiało się kilkaset komentarzy z linkami do stron sprzedających viagrę i inne tego typu środki. Także najczęściej odwiedzaną podstroną według statystyk była podstrona /wp-admin – to także sprawka botów.

Zmalała także moja aktywność na blogu, a co za tym idzie liczba czytelników. Jednocześnie skupiłem się w tamtym czasie, aby nauczyć się podstaw JS’a – języka, który w tamtym czasie sprawiał mi ogromne problemy.

Wszystkie te czynniki sprawiły, że porzuciłem prowadzenie bloga, na rzecz intensywnej nauki i realizację projektów. Ostatni wpis na blogu ukazał się na 4 października 2017.

Powrót do blogowania

Do blogowania postanowiłem powrócić po maturach – miałem sporo wolnego czasu, a na dodatek szukałem pomysłu jaką aplikację/stronę mógłbym napisać. Postawiłem na VueJS oraz WordPress API. Praktycznie od razu po wybraniu technologii usiadłem do pisania, co było DUŻYM błędem, ale o tym później.

Do napisania layoutu skorzystałem z biblioteki UI dedykowanej Vue, jaką jest Vuetify – serdecznie zachęcam do wypróbowania – komfort użytkowania i możliwości są naprawdę super!

Samo napisanie layoutu bloga i publikacja pierwszych wpisów zajęła mi około tygodnia – brzmi super, ale już po tym tygodniu zacząłem widzieć pewne problemy rozwiązania, które wybrałem – o tym również będzie później.

Szybko złapałem się na tym, że zamiast w jakość idę w ilość – nie chciałem, aby moje wpisy były krótkimi zapychaczami, z których czytelnik nie wynosi nic wartościowego. Niemniej jednak powstały też wpisy, z których jestem niesamowicie dumny, tylko jak na złość są to wpisy które mają bardzo mało wyświetleń.

Case study mojego bloga - rozczarowany ludzik lego

Obecny layout

Po podsumowaniu kilku czynników postanowiłem zrobić swojego rodzaju restart mojej działalności blogowej – skorzystałem z gotowego motywu TwentyFifteen  – przerobiłem go nieco pod moje własne preferencje, doinstalowałem niezbędne wtyczki i tak oto powstał nowy layout. Zniknęła też część wpisów, które według mnie nie spełniały standardów jakościowych, jakim mam zamiar sprostać. Co za tym idzie postanowiłem wprowadzić kilka znaczących, moim zdaniem zmian i reguł, którymi mam zamiar się kierować w trakcie prowadzenia bloga – przedstawiam swojego rodzaju manifest:

Jakość wpisów i wyczerpanie tematu

Chcę zerwać z pisaniem krótkich wpisów, które jedynie zahaczają dane zagadnienie i zmuszają czytelnika do dopytywania się, czy też szukania informacji w Google.

Pragnę, aby artykuły wyczerpywały temat przynajmniej w 90% oraz były bogate w zewnętrzne źródła i linki, gdzie będzie można zgłębić temat jeszcze bardziej.

Czytelne i przejrzyste miniaturki postów

Chcę, aby miniaturki jednoznacznie wskazywały na temat wpisu, oraz, żeby był na nich temat wpisu. Myślę, że pomoże to w czytelności oraz ujednolici to szatę graficzną bloga.

Będę wdzięczny za porady i wskazówki, co mógłbym zmienić w miniaturce do tego wpisu, aby była ona lepsza w odbiorze.

Research przed publikacją wpisu

Nie chcę publikować wpisów o tematyce, która została w 100% wyczerpana na innych blogach. Chcę też uniknąć pisania głupot i niedopowiedzeń, aby nie wprowadzać czytelników w błąd.

Case study mojego bloga - książka z zegarkiem i okularami

Case study błędów i porażek

Po tej niezbyt długiej historii przejdę do omówienia błędów, których się nie ustrzegłem w trakcie tworzenia bloga:

Bagatelizowanie spambotów oraz ataków

Wiem, że się teraz powtarzam, ale chcę, aby to zagadnienie koniecznie znalazło się w tej sekcji. Spory atak botów na twoją stronę może skutecznie ją unieruchomić, natomiast spam w komentarzach sprawi, że wartościowe komentarze znikną w gąszczu reklam viagry.

Budując bloga podejmij decyzję, czy chcesz korzystać z wbudowanego systemu komentarzy, czy też zdecydujesz się na zewnętrzne rozwiązanie tj. Disqus.

Decydując się na wbudowany system komentarzy pamiętaj o zainstalowaniu filtra antyspamowego – na przykład Akismet. Korzystając z domyślnego sytemu komentarzy pamiętaj, że jesteś też odpowiedzialny za ochronę danych osobistych i rozporządzanie nimi.

Wybierając Disqusa pozbywasz się problemu spamu, pozbywasz się też odpowiedzialności związanej z ryzykiem wycieku danych użytkowników – tym zajmuje się Disqus. Zwiększasz też na wiarygodności, gdyż domyślny system komentarzy pozwala na edycję komentarzy czytelników co może zniechęcić część osób do komentowania.

Niestety w życiu nie ma nic za darmo! Disqus może wyświetlać reklamy, nad którymi nie masz kontroli, a zysk z tych reklam płynie w 100% do Disqusa. Ponadto gdyby usługa została wyłączona tracisz możliwość komentowania twoich wpisów. Twój serwis staje się zależny od zewnętrznej usługi.

Najważniejszemu czynnikowi poświęcę osobny akapit, a jest nim…

Ryzyko utraty danych

Niestety zdarzyło mi się to raz. Nieumyślnie sprawiłem, że z mojego bloga zniknęły WSZYSTKIE komentarze. Co prawda taka sytuacja mogła się zdarzyć równie dobrze z domyślnym systemem komentarzy, ale w tym przypadku miałem do dyspozycji wsparcie techniczne, które tym razem mnie zawiodło.

Napisałem w tej sprawie kilka wiadomości, niestety nie otrzymałem na nie odpowiedzi do dzisiaj. Pozostało mi pogodzenie się z faktem dokonanym.

Także ucz się na moich błędach i pamiętaj, aby mieć gdzieś kopię zapasową swojego bloga, a także komentarzy. Jak głosi powiedzenie informatyczne:

Ludzie dzielą się na tych, którzy robią kopie zapasowe i tych, którzy będą je robili

Doceń użytkowników urządzeń mobilnych

Nie bez powodu spora część Web Developerów stosuje metodykę mobile first. Według statystyk ponad 30% odbiorców czyta mojego bloga na urządzeniach mobilnych. Niestety początkowo potraktowałem tę grupę odbiorców po macoszemu, co było z dzisiejszego punktu widzenia sporym przewinieniem. Żyjemy w czasach, gdzie Responsive Web Design jest czymś OBOWIĄZKOWYM.

Najważniejszy błąd, który kosztował mnie sporo czasu i nerwów zostawiłem na koniec ,a jest nim…

Brak researchu odnośnie technologii, w której masz zamiar pracować

To był kardynalny błąd jaki popełniłem. Owy research zrobiłem dopiero po napisaniu działającej, lecz wciąż niegotowej wersji aplikacji. Niestety było już za późno.

Dowiedziałem się, że roboty indeksujące Google’a mają spory problem z indeksowaniem aplikacji SPA. Zbagatelizowałem tę informację i mocno się na tym przejechałem. Gdybym zrobił ten research przed tworzeniem bloga z pewnością uniknąłbym tego problemu.

Lekarstwem na problem pozycjonowania aplikacji SPA jest Server Side Rendering. Do wdrożenia SSR wybrałem Nuxt.js. Niestety przeniesienie gotowej aplikacji z Vue na Nuxt wygenerowało w moim przypadku tyle problemów i komplikacji, że zmarnowałem 2 pełne dni na próbę stworzenia działającej aplikacji, lecz bez efektów. Ostatecznie porzuciłem ten pomysł, czego konsekwencją był praktycznie zerowy ruch i widoczność w Google. Wszystko przez to, ze research zrobiłem kilka(naście) dni za późno.

Kilka słów na koniec

Przede wszystkim dzięki, że dotrwałeś do tego momentu. Mam nadzieję, że wyciągniesz coś dla siebie z tego case study i z przyjemnością przeczytasz jeszcze niejeden wpis na moim blogu.

Inspiracją do wprowadzenia zmian na moim blogu było przeczytanie książki pod tytułem “Zaufanie czyli waluta przyszłości” autorstwa Michała Szafrańskiego. Z całego serca zachęcam do przeczytania tej książki, ponieważ naprawdę warto!

Na koniec, zachęcam Cię do pozostawienia komentarza i podzielenia się z innymi czytelnikami swoimi przemyśleniami.