Okres, w którym sprawdzałem każde nowe narzędzie mające zwiększyć moją produktywność, mam już chyba za sobą. Czytając coraz to nowe artykuły o narzędziach czy metodach przyspieszających pracę lub zwiększających jej wydajność, a jednocześnie patrząc na to, jak sam pracuję, zacząłem czuć się wręcz jak kosmita.
Na szczęście przeszło mi to całkowicie po lekturze krótkiego artykułu na blogu Andreja Karpathy’ego. Sposób pracy przedstawiony we wpisie The append-and-review note w dużej mierze pokrywa się z tym, jak zarządzam swoimi zadaniami.
W wielkim skrócie Andrej ma jedną notatkę w Apple Notes i stworzył wokół niej cały system zarządzania zadaniami. Jest to rozwiązanie absolutnie genialne w swojej prostocie, co potwierdzają moje własne doświadczenia. Sam wypracowałem podobny sposób pracy, w którym głównym narzędziem jest notatka w Apple Notes. Mój szablon jest jednak bardziej uporządkowany niż ten przedstawiony przez Andreja.
TODO:
- zrób to
- zrób tamto
In Progress:
-
Waiting:
- refactor - czekam na review
Na Kiedyś:
-
Daily:
-
Retro:
-
1on1:
-
Nowe tematy do zaadresowania zawsze lądują w TODO. Zadania, nad którymi aktualnie pracuję, są w In Progress, a te, przy których czekam na coś od kogoś, np. review czy kawałek kodu, siedzą sobie w Waiting. Sekcja Na Kiedyś to wszelkie tematy, które mogą poczekać albo których nie jestem teraz w stanie ruszyć. W skrócie jest to odroczone TODO bez konkretnego terminu wykonania. Jeśli temat wymaga przegadania na którymś ze spotkań, to dorzucam go do odpowiedniej sekcji. Pomocniczo mam również kilka notatek zawierających najczęściej używane polecenia, linki oraz informacje o projektach, zadaniach czy wynikach researchu.
Przez ostatnie kilka lat przetestowałem kilkadziesiąt różnych narzędzi mających zwiększyć moją produktywność, pozwolić mi robić rzeczy szybciej i lepiej. Praktycznie za każdym razem prędzej czy później kończyły jak bezcenny argentyński kaktus.
Czy używam tylko Apple Notes?
Póki co nie. Do zarządzania sprawami prywatnymi nadal sporo korzystam z Todoista. Odklikiwanie zadań tam jest dla mnie nieco uzależniające. Jednak docelowo chciałbym się całkowicie zmigrować na Apple Notes. Głównym problemem jest obecnie brak możliwości dodawania w Apple Notes przypomnień czy zadań cyklicznych. Testowałem w tym celu Apple Reminders, jednak aplikacja była dla mnie zbyt toporna.
Nie udało mi się również całkowicie uciec z Notion, gdzie trzymam kilka ważnych dokumentów. Jednak jest to kwestia wygody, a nie technicznych ograniczeń.
Oprócz Apple Notes intensywnie korzystam też z Toggl do mierzenia czasu pracy nad poszczególnymi zadaniami oraz z kalendarza. Tu jednak z ekosystemem Apple wygrywa Google Calendar.
Prywatnie nie potrzebuję zaawansowanych funkcji, takich jak automatyzacja pracy z zadaniami czy dostęp przez MCP, więc przedstawiony zestaw aplikacji starcza mi aż nadto. Gdyby nie to, że korzystanie z notatek w telefonie jest zwyczajnie wygodniejsze, równie dobrze mógłbym korzystać z papierowego notesu.
Być może guru produktywności uruchamiający 10 agentów równolegle mnie obśmieją, ale będę musiał z tym żyć. Czasami, gdy słucham lub czytam o takim trybie pracy, zaczyna mnie boleć głowa. Co by dopiero było, gdybym faktycznie tak pracował. Gdy na co dzień pracuję z Claude Code, mając otwarte więcej niż trzy konwersacje, zaczynam gubić wątek.
Zapraszam do dyskusji w komentarzach.


Kolejna książka o Gicie — naucz się korzystać z Gita jak profesjonalista
"Kolejna książka o Gicie" to kompleksowy e-book, który pozwoli Ci poznać Gita od A do Z, a także liczne narzędzia dedykowane pracy z Gitem!
Dlaczego warto?
Nie przegap kolejnych artykułów
Zapisz się na mój mailing, jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi artykułami. Wystarczy, że skorzystasz z formularza poniżej 👇
Po zapisie otrzymasz także fragment „Kolejnej książki o Gicie”.